Źrebak na okresie próbnym
Halówki wytrzymały dwa tygodnie, kupiłam adidasy, ale mówił: „Mama, ślizgam się”. Bo tam w fabryce wszędzie tłuszcz. Kupiłam półtrampki. W tych zginął
Zginął w środę nad ranem w mieszalniku do wyrobu cukierków Cza-cza. Krzysztof Pruszewicz żył 20 lat, 11 miesięcy i 4 dni. Siostry, matka, koleżanki mówią, że Krzysiek był zwykły. Żył w Gorczenicy, wiosce pod Brodnicą, prawie nie wyjeżdżał (raz z klasą technikum do Częstochowy w intencji matury, czasem skoczył do Torunia do dziewczyny i parę razy do rodziny do Gdańska). Jak się śmiał, to marszczył mu się nos, rudawe włosy się nie układały i miał trochę piegów.
Opowiadają: matka, siostry, behapowcy, prokurator, pracownicy „Cukierków” (anonimowo) i jeszcze protokoły z wizji lokalnej.
Tata Krzycha, rolnik z chorym kręgosłupem, nie chciał przyjść z kuchni porozmawiać, młodszy brat nic nie mówi. Po śmierci Krzycha ściął długie włosy.
Wtorek, 15 kwietnia
Krzysztof przeciska się przez dziurę w izolacji nad schoda…
See the full message